poniedziałek, 28 stycznia 2019

Poligon rachunkowy do przejścia :)



Jakiś czas temu otrzymałam do „przetestowania”  od wydawnictwa PWN najnowszy zbiór "POLIGON RACHUNKOWY DLA CHEMIKÓW"



Popracowałam z nim przez kilka tygodni i nadszedł ten dzień, w którym mogę w końcu wyrazić swoją obiektywną opinie - niestety nie będzie ona dość pochlebna 🤷🏻‍♀️

Może na sam początek pokażę Wam jakie rozdziały się w nim kryją:














Jak możecie zauważyć są tutaj typowe działy obowiązujące do matury, tj. stężenie procentowe, redoksy czy stechiometria - jedyne rozdziały, które wykraczają poza program maturalny to tak naprawdę stężenie molalne, normalne i gramorównoważnik chemiczny.


Jeżeli chodzi o plusy tego zbioru to niewątpliwie są to:

* wstępy teoretyczne do każdego działu oraz przykładowe rozwiązania zadań:

















*odpowiedzi do każdego zadania:


* dodatkowe tablice na końcu zbioru, np. z masami molowymi popularnych związków chemicznych:





I to by było na tyle, jeśli chodzi o plusy...jak za cenę ponad 50 zł (o zgrozo!) to troszkę mało prawda?

Jest to zbiór dedykowany dla studentów chemii rozpoczynających swoją przygodę z obliczeniami: 





Przepraszam - jest to NIEZBĘDNIK, żeby przetrwać pierwsze lata studiów! Naprawdę?!😳
Studia kończyłam niedawno i gdybym robiła takie zadania, żeby ogarnąć obliczenia na pierwszym roku to chyba bym dawno z tych studiów wyleciała. U Nas królował zbiór Alfreda Śliwy "Obliczenia chemiczne" i tę pozycję polecam wszystkim przyszłym chemikom.

Nie wiem jak Wy, ale ja uważam że takie zadania jak w tym zbiorze (zdjęcie poniżej) raczej nie nadają się również dla maturzystów walczących z arkuszami CKE...😶


90% zadań to zadania, gdzie np. mamy podane dwie dane i trzeba wyliczyć trzecią ze wzoru (dział stężenia procentowe). Więc jeżeli macie problem z zapamiętaniem jakiegoś wzoru i chcecie go wyryć na blaszkę (jak wzór na deltę z maty) to ten zbiór jest dla Was. :)

Dałam go również do przetestowania niektórym moim uczniom, którzy różnie radzą sobie z obliczeniami i jednogłośnie stwierdzili, że zadania są do przejścia i wcale nie trzeba długo nad nimi siedzieć ;)

Komu bym mogła polecić ten zbiór? Chyba tylko osobom poznającym dopiero obliczenia - którzy nie znają stężeń czy dopiero poznają stechiometrie reakcji (8 klasa podstawówki?) Myślę, że licealiści nie mają po co w niego inwestować - już lepiej na początek kupić używany zbiór Pazdro za kilka groszy i potrzaskać z niego obliczonka.

Jak wspomniałam Wam na początku, zbiór otrzymałam od wydawnictwa PWN (razem z książką laboratorium chemiczne w szufladzie, o którym niedługo powstanie post) - napisano do mnie czy w ramach współpracy nie chcę wybrać sobie książek do przetestowania i wystawienia opinii.  Z tego, co zauważyłam wysłali je również innym korepetytorom czy nauczycielom - ja w przeciwieństwie do niektórych nie mam zamiaru "cukierkować" czegoś, co tak naprawdę jest czymś słabym i zbytecznym. Pewnie po tej opinii już nic od tego wydawnictwa nie dostanę, ale cóż przeżyje😅 - tak naprawdę 99% książek, które mam i Wam recenzuje tutaj czy na instagramie kupiłam z własnych funduszy i darmoszek nie potrzebuje :)  Mam nadzieję, że osoby które chciały zakupić ten zbiór skutecznie do tego zniechęciłam - szkoda czasu i pieniędzy.

PS w internetach zbiór ma opinie 4.8/5 wystawiane (rzekomo) przez nauczycieli akademickich...
Także wybór już należy do Was.

CHEmiś.






czwartek, 6 grudnia 2018

Arkusze, biomedica, chemia - poznajcie moje kolejne dziecko :)



Dzisiaj, z okazji Mikołajek...a tak naprawdę korzystając z chwili spokoju :D chciałabym pokazać Wam nasze kolejne "chemiczne dziecko", które ukazało się w listopadzie w księgarniach internetowych, czyli zbiór arkuszy maturalnych wyd.biomedica - których mam zaszczyt być  współautorką.



Jak wiecie w tym roku ukazały się również nowe, ulepszone 2 tomy zbiorów (chemia organiczna i nieorganiczna), w których również możecie potrzaskać moje zadanka :) ALE to właśnie z tych arkuszy jestem najbardziej dumna! Dlaczego? Na pewno dlatego, że te kilkadziesiąt zadań wyszły z mojej głowy w przeciągu miesiąca(?) a tworzenie czegoś własnego w tak krótkim czasie i to jeszcze przy końcówce ciąży i z rezolutną 3-latką to naprawdę (powiem nieskromnie :D) nie lada wyczyn. Na szczęście jestem osobą z dość dużym samozaparciem i silną wolą, dlatego jak już coś postanowię to koniec i kropka - stąd widoczny efekt na powyższym zdjęciu. Oprócz tego ten zbiór arkuszy to taka wisienka na torcie - pierwsze wydanie i to jeszcze tak... cholernie dopracowane :) Z dwoma pozostałymi współautorkami naprawdę starałyśmy stworzyć coś fajnego i przychylnego dla maturzystów a zarazem tak dającego w kość, że później zadania z CKE wydają się przy tym drobnostką.

             





Osobom, które jeszcze się wahają przed zakupem arkuszy, chciałabym pokazać fragmenty zbioru :)
PS Początkowe arkusze w zbiorze są mojego autorstwa - stawiam w nich nacisk przede wszystkim na moją ukochaną chemię organiczną  - stąd liczne schematy reakcji, doświadczenia i itp.








Ciągi przemian uwielbiam najbardziej :D


Możecie również natrafić na "dziwne" redoksy :) - czasami to, co wydaje się na pierwszy rzut oka nie do zrobienia, da się ogarnąć w sekundę, także się nie zrażajcie.



Możecie natrafić również na zadania z gwiazdką, pozornie wykraczające poza program :)

            
Rozwiązując nasze arkusze, będziecie mogli przećwiczyć znienawidzone roztwory buforowe, miareczkowanie czy iloczyn rozpuszczalności - gwarantujemy sporą dawkę informacji wprowadzających i... niezapomnianych emocji :p









Na początku zbioru umieszczona jest również podstawa programowa - dzięki czemu możecie sprawdzić i odhaczyć, co już umiecie a co jeszcze czeka Was do nadrobienia przed maturą.







PS Zbiór dedykowany jest przede wszystkim uczniom piszącym "nową maturę", ale osobiście uważam, że osoby piszące starą podstawę również mogą wiele z niego wyciągnąć.


Kiedy ja pisałam maturę z chemii arkusze nie były tak popularne, rządziły przede wszystkim zbiory (oczywiście ówczesnego króla biolchemów :D) a to tak naprawdę rozwiązując (najlepiej na czas) "mieszane" zadania możecie się sprawdzić najlepiej - trzaskanie kilkunastu takich samych zadań (z identycznym poziomem trudności) pod rząd może i jest ok, ale kiedy jesteście na początku poznawania chemii a nie na chwilę przed maturą. Wiadomo, że przede wszystkim musicie skupić się na arkuszach CKE i na ich kluczu - ALE to nie powinno być wszystko. Uczeń potrzebuje różnorodności by wprawić się w chemicznych bojach - dlatego tak bardzo zależało mi, żeby rozwiązując zadania z naszych arkuszy można było z nich wynieść jak najwięcej dla siebie - stąd w odpowiedziach możecie zobaczyć również krótkie wyjaśnienia lub uwagi od autorów.




Nie wiem jak Wy, ale mi jeszcze w liceum najwięcej trudności sprawiały zadania z obliczeń - zazwyczaj robiło się je na tzw. "czuja" lub przez milion kombinacji. które nie zawsze dawały wymarzony efekt...Czasem nawet nauczycielom na lekcjach sprawiają problem (chyba nigdy nie zapomnę trzech niewiadomych na pewnej lekcji chemii, których rozwiązanie do dziś jest zagadką :D)
Ja tak naprawdę dopiero na studiach ogarnęłam o co w tym naprawdę biega, ale to tylko przez to, że zrobiłam dosłownie MILION zadań, uczyłam się na własnych błędach i miałam w miarę ogarniętych prowadzących (zbiór obliczeń A. Śliwy - polecam bardzo!). Wracając do liceum...a co ma zrobić uczeń, który nie radzi sobie z obliczeniami, nie chodzi na korepetycje a nauczycielka w szkole nie ma czasu na wytłumaczenie zadań lub sama ich nie rozumie? No właśnie niestety bywa i tak - a na maturze zadania z obliczeń są tak pewne jak niestety to, że każdy umrze (wiem wiem, "przyjemne" porównanie :D), dlatego chciałam aby w naszych zbiorach były PEŁNE ROZWIĄZANIA DO ZADAŃ OBLICZENIOWYCH i udało się :) Co jest niewątpliwie wielkim atutem naszych arkuszy, bo niestety w chyba 95% zbiorów tego brakuje - czasami odpowiedzi nie ma wcale a uczeń przecież sprawdzić się musi. Wynika to pewnie z faktu, że autorom się po prostu nie chcę tego robić - kosztuję to baaardzo dużo czasu i nerwów, kiedy robi się po raz kolejny to samo przeliczenie a liczby dwoją się w oczach..ale jak widać MOŻNA je umieścić :) 






Mój wolny czas właśnie się skończył (syn wzywa ;D), także zostawiam Was z tym postem i mam nadzieję, że pojawię się niebawem z następnym :) Za wszystkie błędy interpunkcyjne czy językowe - przepraszam, ale piszę ten post walcząc z czasem i po niezbyt przespanej nocy :p


Chemiś.




sobota, 5 maja 2018

Chemiczne "pewniaki" MATURA CHEMIA 2018.



Chyba każdy mój post będzie się zaczynał " Dawno mnie tu nie było...". Mam nadzieję, że kiedyś w końcu będą pojawiać się regularnie :) Na razie, jak pewnie wiecie z instagrama, jestem pochłonięta współpracą z wydawnictwem i każdą wolną chwilę poświęcam pracy :) Oprócz tego jeszcze męczę maturzystów i zajmuję się codziennym życiem rodzinnym - ALE nie marudzę, uwielbiam jak dużo się dzieje:D Wracając jednak do meritum...

 matura z chemii już za kilka dni i obiecałam napisać, co może się pojawić na arkuszu w tym roku. Oczywiście nie znam konkretnych zadań, mogę jedynie "przeczuwać" dane zagadnienia.

OBSTAWIAM :

1. Typowe zadanie z iloczynu rozpuszczalności "czy wytrąci się osad i itp" - dawno nie było takich zadań. Zazwyczaj są zadanka ze stałej i stopnia dysocjacji - to oczywiście również warto poćwiczyć.

2. Zadanko z kinetyki, na tzw. " tabelkę" - jak nie będzie takiego, to się zdziwię :p Oczywiście do tego obowiązkowo reguła przekory - warto umieć jak AMEN w pacierzu!

3.  Zadanko na obliczenie z płytkami lub na wyznaczenie składu mieszaniny - CKE uwielbia takie zadanka, bo niestety maturzystom idą najgorzej....I jak mieszanina to oczywiście z węglanami :p

4. Zadanko z odnalezieniem pierwiastka - praktycznie ZAWSZE. Także warto przećwiczyć konfiguracje elektronowe i oczywiście liczby kwantowe. Obstawiam, że może pojawić się coś z energią jonizacji czy powinowactwem.

5. Zadanko z teorii Bronsteda - chociaż ja cały czas czekam, aż w końcu pojawi się coś z Lewisa - może akurat w 2018 ;p

6. Zadanko z wypieraniem kwasów z soli, czyli udowodnienie, który kwas jest słabszy. (Np 2CH3COONa + H2SO4----> Na2SO4 + 2CH3COOH i obserwacje - wyczuwalny, charakterystyczny zapach octu) Takie bajery też lubią.

7. Zadanko z chromem i manganem - niezmiennie kolorki reagentów i reakcje trzeba znać!

8. Zadanko z określeniem mechanizmów reakcji organicznych! (PS Pamiętajcie - benzen - SUBSTYTUCJA ELEKTROFILOWA!!!! Duszę uczniów, jak tego nie pamiętają :p)


9. Zadanko z aminokwasami - czyli forma obojniacza plus formy w różnych pH, oraz które formy wędrują do katody a które do anody! ( PS Dawno nie było określenia charakteru chemicznego np. glicyny - pamiętajcie AMFOTERYCZNY! Czyli łatwo zaprojektować doświadczenie pozwalające wykazać jej charakter :)

10. Zadanko z chiralnością - pamiętajcie o związkach MEZO!!

11. Zadanko z odróżnieniem glukozy od fruktozy! Pamiętajcie o Br2 w środowisku NaHCO3 :)

12. Zadanko z hydratem. Buforów jakoś nie przeczuwam, ale różnie bywa :D

13. Zadanko z organicznej z podanym schematem - dużo maturzystów się ich boi a one bywają najłatwiejsze na całej maturze - poszukajcie w internecie lub w książkach jak zachodzi ozonoliza, jak tworzą się związki Gringarda lub schematy powstawania laktamów i laktonów.

14.  Zadanko z uporządkowaniem mocy kwasów lub zasad - PAMIĘTAJCIE, że macie obok tablice chemiczne i do większości związków są podane stałe dysocjacji - im większa stała, tym mocniejszy kwas!

15. Zadanko z polimeryzacji - prościutkie, ale warto przejrzeć jeszcze raz jak zachodzi ten proces.

16. Zadanko z redoksem w formie jonowo- elektronowej plus wskazanie utleniacza i reduktora! ( Pamiętajcie - reduktor zwiększa swój stopień utleniania, utleniacz obniża)

17. Zadanko z typowymi reakcjami organicznymi, które musicie znać - np. jak otrzymuje się z karbidu etyn, jak z benzenu nitrobenzen i itp.

18. Zadanko ze wskazaniem struktur cukrów redukujących - oprócz tego warto wiedzieć, które wzory cukrów należą są szeregu D, L a które są alfa i beta.

19.  Zadanko z temperaturami wrzenia związków - pamiętajcie, im silniejsze wiązania wodorowe tworzy związek - tym większą wykazuje temperaturę wrzenia ( Po polsku potrzeba więcej energii, aby rozerwać wiązania w takim związku).

20. Zadanko związane z denaturacją i wysalaniem białek - warto znać, które struktury ulegają zniszczeniu i że niepozorny aldehyd mrówkowy powoduje trwałą denaturacje! Pamiętajcie też o skrobi i roztworze jodku potasu :)

i nie zapomnijcie o POZYTYWNYM NASTAWIENIU! Matura to bzdura! Kiedyś przyjdzie SESJA :)


CHEMIŚ.



czwartek, 11 stycznia 2018

NE 2018 chemia


ARKUSZ z NE  chemia 2018 + ODPOWIEDZI.



https://drive.google.com/open?id=1_QRXleAMwgpixDbfjdzXH29s9fjxM54O

czwartek, 13 lipca 2017

REPETYTORIA- CHEMIA-MATURA



    Wiadomości o dobre repetytoria do matury dostaję codziennie. Myślałam, że już prawie każdy wie z instagrama, co polecam a co nie. Ale jednak wypadało by napisać konkretnie, co i jak - stąd ten post.
Od razu piszę, że NIE współpracuję z żadnym wydawnictwem i książki nabyłam z własnych funduszy, więc moja opinia jest 100% OBIEKTYWNA :)


Mój NUMER 1 to:



Za co je LUBIĘ?

1. Bogactwo treści. Prawie każde zagadnienie jest rozpisane dokładnie a zarazem zrozumiale. Nawet osoba mająca tylko podstawy z chemii ogarnęłaby bez problemu,  o co chodzi z danym zagadnieniem. W podręczniku znajdują się również działy, które nie obowiązują do matury - jest to też repetytorium skierowane dla studentów- ale jak dla mnie jest to plus, lepiej wiedzieć więcej. 

2. Przejrzystość zapisu. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem typowym WZROKOWCEM i uwielbiam jak coś jest podkreślone, wypunktowane lub stabelaryzowane - pozwala to lepsze uporządkowanie swojej wiedzy i umożliwia porównanie pewnych zagadnień.

3. Adnotacje do zadań.  Co prawda nie ma w tym repetytorium zadań, ale po prawie każdym dziale mamy odniesienie do zadań ze zbioru Pazdro. Nie jestem fanką tego zbioru, ze względu na brak maturalnych zadań, ALE przecież każde zadanie jest dobre, żeby wyćwiczyć mózg ;)

4. Chemia organiczna oraz budowa atomu. Dwa działy, które są najlepiej zobrazowane w tej książce. (Jak dla mnie najlepszymi publikacjami do nauki organiki jest 5 tomów McMurrego (studia), ale jest to zdecydowanie drogi interes a poza tym maturzystom ponad połowa informacji z nich nie jest potrzebna). Może i autor nie zadbał o rysowanie probóweczek i zmieniających się kolorków w czasie reakcji, ale bardzo dokładnie wypunktował typy reakcji, właściwości i charakterystykę dla  danych związków organicznych. W budowie atomu zadbał o wytłumaczenie pomijanego w szkole momentu dipolowego, budowy przestrzennej czy metody VSEPR.

5. Rozdział 15, czyli czynności laboratoryjne. Niestety i w szkołach (praktycznie brak używania szkła laboratoryjnego) i w większości repetytoriów są pomijane takie podstawy jak np. sporządzanie mieszanin. Na szczęście autor zadbał i wytłumaczył pokrótce na czym polega np. sączenie. ( Niby taki banał a spotkałam się z tym, że uczeń nie był w stanie odróżnić dekantacji od sedymentacji)


PS Nadaje się dla osób piszących starą podstawę!
Zdjęcia repetytorium od środka:
(kliknij na zdjęcie, aby powiększyć)















Drugie repetytorium to jego młodszy brat: 


Jako, że są to repetytoria z tego samego wydawnictwa treść i zapis jest bardzo podobny, co w czarnym repetytorium, ALE jest w nim np. 
  • o wiele więcej tabelek i porównań a mniej samej treści
  • brak materiału obejmującego studia
  • przykładowe rozwiązania zadań ze stechiometrii
  • rozpiska materiału obowiązująca do matury (do każdego działu)

Ogólnie jest to repetytorium szczególnie dobre dla osób zaczynających dopiero przygodę z chemią. Nawet osoba, idąca dopiero do liceum może śmiało się w nie zaopatrzyć.


Jeśli juz mowa o Pazdro, to jeżeli ktoś bardziej lubi podręczniki od repetytoriów to polecam zamiast Nowej Ery (która jest niestety okrojona i najważniejszą część zagadnień umieścili w swoim drogim repetytorium...) te: 





Do każdego z tych podręczników można dokupić odpowiednie zbiory zadań (napiszę o nich w następnym poście), które jak dla mnie są wymagające i typowo pod maturę ;)


Ostatnim repetytorium, o którym chcę wspomnieć jest: 





Wiem, że wiele osób pisało, że zdarzają się w nim błędy- ale uważam, że nie są aż tak straszne, żeby zrazić się do jego nabycia :)

Jak w poprzednich repetytoriach, tak również i w tym możemy spotkać się z tabelkami czy wypunktowaniem najważniejszych informacji do danego działu, ALE ponad to:

  • autor umieścił po każdym dziale sprawdziany składające się od 5 do 11 zadań
  • przedstawione są zdjęcia z autentycznymi kolorami związków biorących udział w doświadczeniach
  • na końcu repetytorium umieszczone są oprócz arkusza maturalnego, zadania z rozwiązaniem krok po kroku - co jest bardzo pomocne dla chemicznych "świeżaków";)
  • duża ilość reakcji 
  • dokładniejszy opis poszczególnych pierwiastków






Podsumowując- najlepiej byłoby wybrać jedno repetytorium i jego się trzymać, ale wiadomo - czasami w jednym coś jest, w drugim tego brak. Mam nadzieję, że chociaż trochę rozjaśniłam Wam Wasze przyszłe, zakupowe wybory ;) 

PS O zbiorach i arkuszach - będzie notka w przyszłym tygodniu :)





poniedziałek, 3 lipca 2017

Pierwszy dzień na studiach :)



Jak sobie wyobrażałam mój pierwszy dzień na uczelni? W sumie to bardzo prosto, bo czy 1 październik na studiach może  różnić się od 1 września w liceum? Przecież pojadę tylko na wysłuchanie nudnego „apelu”, dostanę indeks, plan zajęć i pewnie „ za chwilę” wrócę do domu…Ehh jak bardzo się człowiek może pomylić, a tym bardziej taki student - świeżak :)

1 październik 2012

Można by zacząć jak w bajce…”Dawno, dawno temu…50 km od domu”, ale bajka to nie była. Wstałam rano, gdzieś tak około 6, gdyż przed 7 miałam pociąg do Katowic ( Godzina drogi pociągiem a na dworzec PKP 3 minuty drogi, więc czy warto było się wyprowadzać z domu? Jak dla mnie nie :). Wracając… wstałam, ogarnęłam się ( jak przystało na pierwszoroczniaka w białą bluzkę :D) i dopiero idąc na dworzec ze słuchawkami w uszach, poczułam ten ogromny STRACH. Nigdy chyba nie zapomnę tego uczucia, bo pomimo tego, że wyboru studiów dokonałam już parę lat wcześniej - cholernie bałam się tej nowej STUDENCKIEJ rzeczywistości i oczywiście nowych ludzi. Miałam o tyle szczęścia, że jechałam na studia wraz z moją przyjaciółką, która również wybrała chemię jako swój kierunek - i w sumie tylko ta myśl, że jesteśmy w tym we dwie, pozwoliła mi wyruszyć (o dziwo!) punktualnie, naszym turbo szybkim pociągiem. I tak przed godziną 8 stałyśmy już przed budynkiem, w którym znajdował się dziekanat naszego wydziału. I cóż…jak na prawdziwie nieogarnięte studentki przystało poszłyśmy pod? Oczywiście DZIEKANAT :D i w sumie to dobrze zrobiłyśmy, bo nie tylko my wpadłyśmy na ten genialny pomysł- chyba z pół naszego roku też tak zrobiło :D i takim sposobem poznałyśmy osoby również nieogarnięte jak my - czyli takie, które nie sprawdziły na stronie wydziału rozpiski roku akademickiego….Bo jak się okazało po prawie godzinie czekania pod dziekanatem 1 października NIE MA przecież żadnego apelu, są NORMALNE zajęcia zgodnie z planem dla każdej grupy (który też podobno był gdzieś w internetach - tylko szkoda, że moje google, kiedy szukałam takiej informacji, dostało chyba jakieś wewnętrznej blokady…). I tak okazało się, że jestem w grupie 3 a moja przyjaciółka w 5 - czyli od razu deprecha, stres i załamanie na wstępie. (Myślałam wtedy o zmianie nazwiska, żeby być z nią w grupie, ale to chyba było nierealne haha :D) Kiedy pierwszy szok juz minął - zaraz był kolejny, a jakże! Okazało się, że za 10 minut zaczynam 1,5h ćwiczenia z matematyki (a ja przecież nawet kartki nie mam W KRATKĘ …) w sali nr coś tam z dr jakąś tam - nazwijmy ją X. Pani X, a raczej pani DR X była kobietą wymagającą przed duże W. Bo przecież „ Jak to państwo tego nie mieli??!!! Przecież moja córka (pewnie laureatka nagrody Nobla w przedszkolu, tego nie wiedzieliśmy- ale przeczuwaliśmy!) miała to w gimnazjum”. I tak ze strachem w oczach podeszłam do tablicy i jakimś cudem udało mi się zrobić przykład, bodajże z nierówności, całkiem nieźle - więc pani X pozwoliła mi usiąść ze spokojem, chwilowym. Ja jednak całe zajęcia siedziałam jak na szpilkach i odliczałam czas….( tak jak w liceum odliczałam minuty do końca lekcji angielskiego). A wiecie co było najgorsze, że ja - całe życie szkolne na 5 z maty, czułam się jak debil. Bałam się, że tego nie ogarnę i stwierdziłam wychodząc z sali, że może jednak te studia to nie dla mnie…Kiedy tylko to, co pomyślałam do mnie dotarło - od razu skarciłam się w duchu i już wtedy wiedziałam, że będę walczyć i się nie dam- bo chemia to moje powołanie przez duże P. Jako, że do następnych zajęć była chyba godzina ( ahh ten cudowne „okienka”) poszliśmy z osobami z grupy na KAWĘ :D oczywiście nie na naszym wydziale, bo to jest i było dno! Poszliśmy na kawę na wydział prawa, który cechował się luksusem w porównaniu do naszego :D ( tak na marginesie, wiecie jak poznać studenta drugiego roku prawa? Zawsze chodzi w garniturze :) Kawa była pyszna, widoki z dziewczynami też miałyśmy niezłe ;)- więc czas na plotkowaniu i na wspólnym przerażaniu się nawzajem szybko upłynął. Zaczęły się następne zajęcia - tym razem seminarium z podstaw chemii. Uff i na szczęście tylko 15 minut- pani doktor Y (bardzo przyjemna i mądra kobieta) powiedziała nam tylko o kolokwiach (miało być ich 4 z układu okresowego, redoksy, nazewnictwo i budowa atomu) - suma punktów z całości dawała ocenę końcową - miałam 5 na koniec także lubiłam te zajęcia :) i puściła wolno :D Tak na marginesie to dzięki tej pani i przerobieniu 200 redoksów w dwa dni - mam je opanowane do perfekcji i wcale się nie chwalę :D Kolejne zajęcia a raczej wykład miał się odbyć  oczywiście w innej sali (ahh te wycieczki z budynku do budynku- standard). Wykład trwał 3 h z 10 minutami przerwy, wykład z MATEMATYKI z panem profesorem Z. I nie powiem 15 minut wykładu rozumiałam(jak wszyscy), ale kiedy pan Z zaczął pisać na tablicy- nie rozumiał go już NIKT :D ja jako pilna studentka chodziłam na jego każdy wykład i próbowałam wszystko notować, ale to był błąd, którego nie polecam powielać :) Więc gdzieś o godzinie 17 szykowałam się już na ostatni tego dnia wykład, WYKŁAD z filozofii :D i tak, dobrze przeczytaliście - takimi rządzi się prawami uniwersytet, na politechnice nie ma takiego dziadostwa ;) Wykład ten prowadziła PASJONATKA Sokratesa i innych panów z tamtych czasów ;) a ja razem z całym rokiem, myślałam że zaraz mnie zabiorą na oddział zamknięty. Kobieta mówiła z PAMIĘCI wszystkie szczegóły z filozofii przez 1,5 h…SZACUN, byłam pod wrażeniem a egzaminu sobie nie wyobrażałam. ( Mieliśmy nauczyć się tylko 5 tomów filozofii greckiej i itp. - „chyba mieliście to w liceum prawda?”:) Tak więc wychodząc z wykładu około 19… ledwo trafiłam na dworzec (oczywiście pociąg musiał być opóźniony 40 minut…) i tak gdzieś o 21 byłam w domu, przerażona i z pracą domową z matematyki :D Chociaż moja mama była bardziej przerażona - chyba kobita myślała, że mnie tam porwali- bo przecież mówiłam, że na pewno o 12 to już będę w domu :D 



Na szczęście dostałam dużego kopa motywacyjnego (pomimo wszystko, DZIĘKUJĘ!) i ze łzami w oczach pojechałam na kolejne zajęcia :)

I tak minęło mi 5 lat...5 lat sukcesów, porażek i kucia po całych dniach. 5 lat walki o siebie i walki ze SOBĄ, żebym mogła powiedzieć, że jestem z siebie DUMNA. I tego też Wam życzę. Studia pomimo wielu barw, nie są kolorowe i tylko od Was zależy, jak sobie te "kolorowankę" pomalujecie ;)








piątek, 21 kwietnia 2017

Arkusze, arkusze i jeszcze raz ARKUSZE - CHEMIA.



Wstyd tu trochę mi już cokolwiek pisać....kiedy widzę, że ostatni post był we wrześniu. OBIECUJĘ, że po obronie mgr się poprawię! :)


Teraz korzystając z wolnej chwili chciałabym wrzucić Wam linki do dysku google arkuszy, które jeszcze przed maturą 2017 z chemii warto zrobić a jest to :


1. CHEMIA Z TUTOREM 2017 ( link umieszczałam już na instagramie, ale wielu osobom umknęło)



2. CHEMIA Z TUTOREM 2017 ODPOWIEDZI :



oraz 

3. NAJNOWSZY ARKUSZ WITOWSKIEGO 2017:



i ODPOWIEDZI DO NIEGO :



Oczywiście polecam zrobić wszystkie arkusze z nowej podstawy, które znajdziecie np. na forum biolog. (http://www.forum.biolog.pl/chemia-arkusze-maturalne-2001-2017-najwiekszy-zbior-vt66328-15.htm) A oprócz tego warto zaopatrzyć się w arkusze, które często pokazuję na instagramie jak np. Chemia z tutorem, arkusze Barbary Pac czy sprawdzające wiedzę zestaw  XVI arkuszy Grażyny Bieniek.

PS W klasie maturalnej odchodźcie  powoli od robienia zbiorów a już od września/października tylko rozmaite arkusze i uczcie się  poprzez ich rozwiązywanie (najlepiej uczy się człowiek na błędach;)
PRAKTYKA, praktyka i jeszcze raz PRAKTYKA!


POWODZENIA 16 maja, TRZYMAM MOCNO KCIUKI ZA SWOICH UCZNIÓW JAK I ZA WAS :)

i stresuję się również mocno jak Wy ;D